Subskrybuj:InformacjeKomentarze

Tu jesteś: Home » Aktualności, Redakcja » Kupa hałasu czy hałas o kupę?

Dnia 19 lipca 2010 otrzymaliśmy maila od naszej wiernej czytelniczki, którą trapi pewna „niezręczna” sytuacja. Mianowicie współmieszkańcy naszej czytelniczki wyprowadzając swoje psy na spacer pozwalają, aby ich pociechy „załatwiały się” przed posesją tej pani. Pozwolę sobie zacytować wysłaną nam wiadomość:

janiesprzatne

Szanowna Redakcjo,

W naszym mieście powoli przybywa mieszkań – przybywa też nowych mieszkańców, w tym posiadaczy piesków. Choć bardzo lubię zwierzęta, niestety nie cieszą mnie spacerujący ludzie z pieskami,
ponieważ zwierzęta załatwiają się pod siatkami ogrodzeń domów jednorodzinnych lub wprost… na chodnik.

Dlaczego my mieszkańcy mamy mieć opaskudzoną trawę przed posesją. Czy właściciele są zadowoleni że ich pupile „przyozdabiają” tereny wokół posesji, a zagrzebując wyrywają kępy trawy. Niektórzy mają u siebie piękny ogródek, trawka co 3 dni koszona, oczka wodne, kwiaty, krzewy – a z pieskiem biegają co 3 godziny by ten obszczał i ob… sąsiadów, zwłaszcza jeśli pies waży ok. 50 kg to i odchodów jest odpowiednio dużo.

Nie wiem czy nazwać to chamstwem czy brakiem wychowania, ale załatwianie się psów pod furtką innego mieszkańca to chyba to pierwsze.

Drugą sprawą są to spacery nocne – psy zamknięte w ogrodzeniach posesji robią potworny hałas na widok obcego biegającego ulicą i sen z głowy. Jak rano wstać do pracy? Psy na podwórkach pilnują posesji, wiązanie ich lub zamykanie pozbawione jest sensu, a spacerowicze korzystając z późnej pory puszczają psy ze smyczy by poganiały się tam i z powrotem z psami z podwórek i mają wielką satysfakcję, że piesek się wybiegał.

Czy jakieś przepisy regulują te sprawy?

W.A.

Z tą, jakże „śmierdzącą” sprawą, udaliśmy się w miasto szukać odpowiedzi. Pierwsze kroki skierowaliśmy na posterunek policji w Brwinowie. Policja odesłała nas do Straży Miejskiej, ta odesłała nas do Urzędu Miasta przy ul. Kościuszki do działu Ochrony Środowiska, stamtąd trafiliśmy ponownie do Straży Miejskiej. Na życzenie nie będziemy ujawniali z kim udało nam się porozmawiać, przedstawimy tylko czego dowiedzieliśmy się w tej sprawie. Oto informacje jakie nam przekazano:

Sprawy czystości w naszej pięknej gminie regulują przepisy zawarte w REGULAMINIE UTRZYMANIA CZYSTOŚCI I PORZĄDKU NA TERENIE GMINY BRWINÓW (link pod artykułem), który został uchwalony przez Radę Miejską w Brwinowie 3 lutego 2006 roku. W tymże regulaminie znajduje się paragraf 28 punkt 3, który mówi, że:

„Właściciele lub opiekunowie psów zobowiązani są do uprzątania zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzęta w miejscach użyteczności publicznej chodnikach, skwerach itp.”

Lecz, jak nam powiedziano, jest to raczej „martwy punkt” tego regulaminu, czyli nie są wyciągane konsekwencje z łamania tego przepisu. Powodem tego jest brak możliwości uprzątnięcia tych zanieczyszczeń przez właściciela psa. Po pierwsze ten przepis, zwyczaj czy akcja (jakkolwiek to nazwać) nie jest w odpowiedni sposób rozpropagowana. Brak jest informacji, co należy zrobić, w jaki sposób oraz co zrobić z psimi odchodami po ich zebraniu. W miejscowych sklepach nie można dostać torebek na psie odchody czy foliowych rękawiczek służących właśnie do tego. Przy chodnikach nie są ustawione specjalne śmietniki, do których można by wrzucać tylko zebrane nieczystości, gdyż do zwykłych śmietników wyrzucanie odchodów jest zabronione. Jak nam powiedziano – prawdopodobnie Rada trochę się pośpieszyła wydając ten przepis, a nie dając mieszkańcom nic w zamian, czyli właśnie możliwości na przestrzeganie tego paragrafu. Podobna sytuacja ma miejsce w Warszawie, gdzie ten przepis obowiązuje. Nie jest jednak przestrzegany i nie są wyciągane konsekwencje z łamania go. Na dodatek sprawy wytaczane w sądzie mieszkańcom za ich pupili są przez miasto przegrywane, i odchody sprzątają służby miejskie, a nie właściciele psów.

Skoro padły zarzuty stawiane Radzie Miejskiej, że przepis wyszedł „za wcześnie” bądź ludzie nie zostali przygotowani do przestrzegania go, postanowiliśmy porozmawiać z Przewodniczącym Rady Miejskiej Krzysztofem Falkowskim, który jako jedyny zgodził się udzielić nam oficjalnej odpowiedzi na pytania czytelniczki:

„Sprawa związana z utrzymaniem porządku po naszych psach jest dość jednoznacznie uregulowana w uchwale Rady Miejskiej z 2006r. Wynika z niej, że właściciele zwierząt są zobowiązani do bezzwłocznego usuwania zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzęta z terenów przeznaczonych do wspólnego użytku (place, skwery, parki). Musimy pamiętać, że park, plac zabaw, chodnik to nie jest toaleta dla psów. Osoba, która zdecydowała się na posiadanie psa, musi brać za niego pełną odpowiedzialność, czyli musi również po nim sprzątać. Sprzątanie po swoich psach nie powinno zależeć od tego czy to jest uregulowane w regulaminie czystości, czy też nie. Mamy psa, to sprzątajmy po nim, bez względu na to czy to jest u nas w ogrodzie, czy też w parku miejskim.

Regulamin przyjęty przez Radę Miejską wyraźnie mówi, że osoby nie wykonujące obowiązków określonych w tym dokumencie podlegają karze przewidzianej w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz kodeksie wykroczeń. Przestrzegać przepisów musimy wszyscy a odpowiednie służby (Straż Miejska) są od tego, aby pilnować przestrzegania tych przepisów.”

Wniosek: Drodzy psiarze, zastanówcie się czy sami chcielibyście znaleźć psią kupę przed swoją furtką i czy to jest poprawne i chwalebne. Jest to Wasz obowiązek, aby za swojego psiaka (i za to, co uczyni) odpowiadać. Są w Brwinowie osoby, które na spacerze po swoich psach sprzątają. Może warto by brać z nich przykład?

Drodzy mieszkańcy, którzy znajdują te „psie skarby”. Możecie złożyć zawiadomienie do Straży Miejskiej. Jak to się dalej potoczy? Nie do końca wiadomo, ale sprawa może nawet trafić do sądu. Prawdopodobnie ją wygracie i kupa zostanie sprzątnięta za kilka miesięcy przez służby miejskie. A do tego czasu stracicie nerwy, sympatie sąsiadów i czas. Sytuacja na chwilę obecną pozostaje raczej nierozwiązana.

Druga sprawa, o której pisze nasza czytelniczka to  zakłócanie spokoju. Uzyskaliśmy takie informacje:

Jeśli mieszkaniec wychodzi późnym wieczorem z psem na spacer, a pies biega sobie swobodnie po ulicy irytując inne psy na posesjach to są łamane następujące przepisy z ww. regulaminu:

Par.26 p.2 „Właściciele lub opiekunowie są zobowiązani dołożyć wszelkich starań do utrzymywania tych zwierząt w sposób nie stwarzający uciążliwości dla osób z sąsiedztwa.”

Par.27 „Na terenach użytku publicznego psy mogą być wyprowadzane tylko na smyczy, natomiast psy ras uznawanych za agresywne oraz inne psy mogące stanowić zagrożenie dla ludzi, na smyczy i w kagańcu.”

Osoba poszkodowana, której sen został zakłócony, może złożyć zawiadomienie w Straży Miejskiej o takim zajściu, a sprawa jest kierowana do sądu. Należy pamiętać, że w sprawie musi być osoba poszkodowana! Jeśli tylko Państwo poinformują Straż Miejską (bądź Policję) o takim zajściu, sprawa pójdzie do sądu, a Państwo w tej sprawie nie uczestniczą jako poszkodowani, prawdopodobnie sprawa zostanie umorzona z powodu… właśnie braku poszkodowanych. Dowiedzieliśmy się, że jeszcze nigdy nie wpłynęły zawiadomienia do Straży Miejskiej w takiej sprawie. Zajście, o którym pisze nam mieszkanka, to także złamanie artykułu 77 z kodeksu wykroczeń, czyli:

Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

Straż Miejska ostrzega i przypomina: właściciel musi mieć pełną kontrolę nad psem. Musi mieć go na smyczy, lub w razie konieczności w kagańcu.

Wniosek: Drodzy mieszkańcy, jeśli przeszkadza Wam hałas powodowany przez psy, które są wieczorami wyprowadzane na spacer… cóż… nikt nie może zabronić wychodzenia na spacer z psem. Pod warunkiem, że pies jest na smyczy, lub w kagańcu. Lecz Wy także macie prawo się wyspać przed pójściem do pracy, dlatego możecie zawiadomić Straż Miejską o takim zajściu pod numerem (22) 729 63 94, prawdopodobnie skończy się to naganą lub mandatem dla właściciela psa.

Autor: Michał Bańka

REGULAMIN UTRZYMANIA CZYSTOŚCI I PORZĄDKU NA TERENIE GMINY BRWINÓW

Zapraszamy do dyskusji na Facebook’u (kliknij)

fbsmall
Podziel się na:
  • Facebook
  • MySpace
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Drukuj
  • PDF
  • email
  • Dodaj do ulubionych

6 Comments

  1. Szymon pisze:

    No rozumiem, ale czemu pretensja o nocne spacery?! Czy to moja wina, że to czyiś piej hałasuje? To proszę mieć pretensję do właścicieli psów na posesjach. Po liście od czytelniczki domyślam się, że jest to pani z tego gatunku co to siedzi całymi dniami w oknie i czatuje komu to tu tyłek obrobić, albo na kogo tu skarge napisać.

  2. Juras pisze:

    Witam wszystkich.
    Przepis jest słuszny i w 100 % go popieram. Ale… Nie sprzątnę – paragraf. Sprzątnę i wyrzucę do kosza – paragraf. Tworzenie takich przepisów nie poparte działaniem w zakresie możliwości ich realizacji, to już nawet nie bezmyślność, ale głupota. Ja sprzątam po swoim psie. nie raz i nie dwa sprzątałem także po cudzych, które załatwiały swoje potrzeby pod moim płotem. Podatek za psa płacę. Więc może ktoś mi powie na co idą te pieniądze? Brać to każdy potrafi, ale nie dając nic w zamian to tylko nasze urzędy. Uważam, że sprzątanie po własnym psie jest obowiązkiem i przejawem kultury i dobrego wychowania. I tyle w tym temacie. A jeśli chodzi o wyprowadzanie psów późnym wieczorem, to jest odrębny temat. Jeśli pies – na smyczy, więc powoli idzie sobie z właścicielem ulicą, a psy na posesji ujadają, to kto tu zakłóca ciszę nocną? Jeśli taka pani wezwie z tego powodu straż miejską, to najwyżej ja ją mogę pozwać do sądu za zakłócanie ciszy nocnej. Psy szczekają, bo tak są ,,skonstruowane” więc albo to trzeba polubić, albo wyprowadzić się do bloku z wielkiej płyty w wielkim mieście, bądź do zamkniętego osiedla gdzie nie wolno trzymać psów.

    pozdrawiam – Juras

  3. Ewka pisze:

    Witam. Ja też posiadam psa i pewnie jako jedna z niewielu po nim sprzątam. Tyle tylko, że potem chodzę z workiem z psią kupą w garści. Nawet zwykłe kosze na śmieci ( nie mówiąc o tych specjalnych na psie odchody) są u nas tylko na kilku głównych ulicach. A na bocznych, gdzie najczęściej spaceruje się z psami, w ogóle ich nie ma. Czyli trudno się dziwić właścicielom psów, że nie sprzątają. Może więc warto byłoby na to przeznaczyć jakąś część podatków.

  4. filip pisze:

    Też mam psa ale nie uprawiam „gównianej” turystyki. Żądanie aby gmina zabezpieczyła torebki do sprzątania odchodów jest wybaczcie za określenie kretyńskie, niestety twój pies twój problem. Ogólnie jesteśmy skazani na terror burków, psy szczekają niby strzegąc posesji , tylko że nikt na to szczekanie nie reaguje. Efekt taki że mamy jazgot psi jak mucha pierdnie a jak przyjdzie złodziej to uśpi psa i tak zrobi swoje. To takie pozory żeby czuć się lepiej, bezpieczniej na niby.

  5. Melisa pisze:

    Trudno się czyta ten artykuł, jakby pisany na zamówienie. Zgadzam się, że po swoim psie należy sprzątać. Bardzo rozsądnie brzmi stanowisko Straży Miejskiej, że należy przygotować pojemniki na odchody, a potem egzekwować przepis. Natomiast stanowiska, że mój pies za ogrodzeniem może szczekać, a idący ulicą już nie – to nieporozumienie.

  6. leo48 pisze:

    W Pruszkowie temat psich odchodów od dawna stale wraca na forum i sprawa okazuje się beznadziejna a jedynie wywołuje gorące spory. A jesst to problem o znacznej skali i obrazowo mówiąc „tkwimy w nim po uszy”.

    Jeśli zaś chodzi o nocne ujadanie psów, to sprawa wygląda inaczej niż w mailu Czytelniczki. Znam to z autopsji bo też mieszkam na peryferiach i przekonałem się, że zbiorowy jazgot wszystkich okolicznych psów wywołuje każdy nocny przechodzień a nie tylko spacerowicz z psem. Zacznie jeden z podwórkowych brytanów a po chwili ujada cała dzielnica, może za wyjątkiem psów szkolonych ale te należą do rzadkości.

    Zwalczanie zarówno jednego jak i drugiego zjawiska to walka z wiatrakami… ale życzę powodzenia.

 
© 2010 www.brwinow24.pl Portal informacyjny gminy Brwinów · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress