Zapraszamy do szóstego już wywiadu z cyklu „Kobiety Naszej Gminy”. Seria jest prowadzona przez p. Agnieszkę Rzepecką, dziennikarkę portalu brwinow24.pl. Pierwszym z nich był wywiad z p. Barbarą Batyrą, drugim rozmowa z p. Grażyną Nowocień, trzecim z p. Wandą Chrzanowską, następnie p. Dorotą Janowską – Przybysz. Ostatnio bohaterką serii była p. Joannę Dzierzbę, a tym razem p. Anna Sawwidis. Miłej lektury.
Szkoła z pasją
Rozmowa z Anną Sawwidis, Dyrektorem Zespołu Szkół nr 1 w Brwinowie
Do końca Pani kadencji pozostało już tylko 6 miesięcy. Jakie ma Pani plany na to półrocze?
Moja kadencja kończy się w sierpniu tego roku, z pewnością najpilniejszym tematem jest rozpoczęcie projektu, który napisałyśmy z myślą o naszych dzieciach i ich potrzebach. Projekt nosi nazwę: „Wiedza kluczem do przyszłości”. Miałyśmy w szkole problemy z pozyskiwaniem środków na jakiekolwiek dodatkowe lekcje zarówno z matematyki czy języka polskiego i narodził się pomysł, aby skorzystać z możliwości jakie dają projekty unijne. Postanowiłyśmy spróbować, napisałyśmy projekt i udało się. Po 2 latach w momencie, w którym tak naprawdę straciłyśmy nadziej, że w ogóle coś się wydarzy w tym temacie, otrzymałyśmy informację, że projekt został pozytywnie rozpatrzony.
Mówi Pani o tym jak o czymś zupełnie zwyczajnym, a przecież nie jest to takie proste, trzeba sporej wiedzy i doświadczenia jak napisać projekt spełniający wymagane standardy i wygrać z silna konkurencją.
Tak to prawda. Współautorką tego projektu jest Pani Wicedyrektor Wanda Karnawalska, i Pani Bożena Wojtyra, która działa też w Radzie Rodziców i Stowarzyszeniu Przyjaciół Zespołu Szkół Nr 1, była motorem i koordynatorem. To jej wiedza i zaangażowanie spowodowały napisanie projektu – to po prostu trzeba umieć. Ja dopiero się uczyłam. Bez jej kompetencji i determinacji wiele rzeczy nie udałoby nam się ująć w projekcie i w tej chwili realizować. Bardzo jej za to dziękuję.
Mam świadomość, że nadal będzie sporo pracy przy prowadzeniu projektu, rozliczaniu, ogarnięciu wszystkiego co musimy spełnić realizując plan. Dodatkową trudnością jest fakt, że był on oceniany przez dwóch niezależnych ekspertów i obecnie okazuje się, że nie wszystko możemy realizować zgodnie z tym co wstępnie zakładałyśmy. Takim tematem jest np. zakup nowych kamer do monitoringu: wstępnie został zaakceptowany przez oceniających. W ostateczności to na nas ma spoczywać bezpieczeństwo uczniów biorących udział w projekcie i jednak kamer zakupić nie możemy. To tylko jeden przykład, ale w projekcie jest jeszcze kilka punktów, które będą wymagały znalezienia innego rozwiązania niż wstępnie zakładałyśmy. Oczywiście środki pieniężnie zostaną przesunięte do realizacji innych ważnych tematów – np. nosimy się z zamiarem zakupu drugiej pracowni językowej.
Czyli co konkretnie powstanie w ramach projektu?
Tak jak wspominałam cały szereg zajęć dodatkowych – tych podstawowych takich jak: matematyka, fizyka, język polski, ale także tanecznych, plastycznych, teatralnych, językowych, zajęć na basenie czy wizyt w teatrze, czyli takich, które dzieci lubią i chętnie w nich uczestniczą. Z tych środków chcemy też unowocześnić pracownię komputerową. Ale chyba najbardziej cieszy mnie możliwość bezpłatnego korzystania z zajęć na basenie. Obecnie tylko grupa dzieci jeździ na basen do Pruszkowa, a bardzo chciałyśmy, aby taką możliwość miały wszystkie dzieci.
Powiedziała Pani, ze projekt rusza od marca – co się zacznie dokładnie wtedy dziać w szkole?
Zgodnie z terminami już ruszamy z przystosowywaniem szkoły. W tym projekcie są nie tylko zajęcia dodatkowe. Zyskamy dla uczniów konkretny wymiar materialny: będą szafki na ubrania, zamiast tradycyjnej szatni. Będzie sala do integracji sensorycznej – wśród naszych dzieci mamy i takie które powinny korzystać z takich ćwiczeń – więc czeka nas spory remont: przystosowanie i wyposażenie sal.
Pomału zaczną wchodzić dodatkowe zajęcia i to tak naprawdę wydarzy się w pierwszej kolejności, bo zależy nam, aby objąć dzieci, które już w tym roku będą zdawać egzaminy zewnętrzne, czyli klasy trzecie gimnazjum i szóste szkoły podstawowej.
W tym projekcie udało się umieścić także wycieczki do teatru. Mamy takich uczniów, którzy bardzo chcą jeździć na spektakle. Zaplanowałyśmy, że każdy uczestnik projektu przynajmniej raz pojedzie na przedstawienie. Wiem, że w naszym środowisku może to być trudne do zrealizowania dla niektórych rodzin – mamy w szkole takie dzieci, które jeszcze w teatrze nie były. Dlatego bardzo się cieszę, że udało się pozyskać środki również na kulturę.
Wiele tematów i bardzo kompleksowe podejście. Jak do tego doszło, jaka była główna motywacja u Autorek projektu?
Na pierwszym miejscu myślałyśmy o dzieciakach, aby było im lepiej. Jest to także projekt, który daje szersze możliwości pracy nauczycielom. Daje konkretne narzędzia do pracy. Już na samym początku rozmawiając z Panią Wicedyrektor, doszłyśmy do przekonania, że trzeba spróbować.
Czy dla szkoły realizacja tak dużego projektu wiąże się z dodatkowymi kosztami?
Nie, ponieważ naszym wkładem jest wynajem sal, dzięki czemu nie ponosimy dodatkowych kosztów. A zyskujemy bardzo dużo: sala do integracji sensorycznej, nowe komputery do sali informatycznej, dostaniemy nowoczesną pracownię językową – o tym już wspominałam. Ponieważ mamy w szkole dzieci bardzo uzdolnione plastycznie i nauczyciela plastyki, który jest osobą twórczą – z prawdziwą pasją, zdecydowałyśmy się umieścić w projekcie koło garncarskie i piec do wypalania ceramiki – to się udało i zajęcia z ceramiki będą się odbywały.
Jak Pani przewiduje od kiedy wszystko będzie już sprawnie funkcjonowało?
Wszystko musi działać szybko, do tego zobowiązuje nas Projekt. Mamy konkretne terminy realizacji poszczególnych etapów. Najbliższy to marzec i kwiecień na zakup wyposażenia i będziemy musieli to w tym terminie zrobić. Zajęcia dodatkowe nie wymagające dodatkowego sprzętu ruszą już od marca. Słyszałam, że w wielu projektach te terminy ulegają zmianie, są przesuwane i to z bardzo różnych powodów. Mam taką nadzieję, że u nas tak nie będzie. Wszyscy jesteśmy nastawieni bardzo optymistycznie.
Z czyjej strony ma Pani największe wsparcie?
Tak jak już wspominałam Pani Bożena Wojtyra jest taką moją „prawą ręką” i bez jej pomocy byłoby dużo trudniej. Oczywiście Urząd Gminy, przy akceptacji Pana Burmistrza. To Gmina pomaga nam w przetargach – tego nie robi szkoła. Tutaj ogromne wsparcie i zarazem ukłon dla Pani Haliny Bąk, która wszystkim się zajmuje. Wspiera mnie również Pani Katarzyna Karasińska, która realizuje podobne projekty w innych szkołach. Jak Pani widzi jest wiele osób zaangażowanych w to, aby Projekt ruszył i dzieci mogły korzystać z jego potencjału – to jest naprawdę duże przedsięwzięcie.
Opowiada Pani o Projekcie „Wiedza kluczem do przyszłości”, ale to ogromna zmiana jakości szkoły?
Tak to spora zmiana. Bardzo nam zależy na zmianie wizerunku szkoły – chciałabym, aby przestała być postrzegana jako ta „gorsza szkoła”, bo tak nie jest. Pragnę, aby mieszkańcy zauważyli, że „Jedynka” się zmienia.
Każdy z nas ma własną opinię na temat szkół, a jak „Jedynka” wygląda z Pani perspektywy?
Należy na nią spojrzeć wielopłaszczyznowo. Z pewnością największym atutem tej szkoły jest Kadra Pedagogiczna. Gdy rozpoczęłam tu pracę przyglądałam się wszystkiemu z ograniczonym zaufaniem, ale ludzie którzy tu pracują są w większości bardzo zaangażowani w to co robią. Wykonują swój zawód z prawdziwą pasją. Nigdy nie ma problemu, aby nauczyciele przyszli do szkoły w wolnym czasie, kiedy trzeba coś dodatkowo zrobić czy przygotować – w sobotę, w niedzielę czy podczas ferii. Po prostu przychodzą i pracują, a to ich prywatny czas. Zdecydowanie to jest ogromny atut tej szkoły: dobra Kadra Pedagogiczna. Nigdy nie zgodzę się, aby w sposób negatywny mówić na temat nauczycieli tej szkoły.
Wszyscy bardzo się staramy, aby unowocześnić szkołę. Obecnie udało się ukończyć budowę boisk, więc dzieci będą miały większą możliwość treningów. Co warto podkreślić, pomimo braku zaplecza sportowego w wielu konkurencjach zajmujemy dobre miejsca. Ponadto przy szkole działa UKS „Kobra”, który od kilku lat prowadzi zajęcia sportowo – rekreacyjne dla dzieci i młodzieży mające na celu naukę jazdy i gry w hokeja. Mamy specjalnie przygotowane boisko do tych zajęć.
W zasadzie każdy nauczyciel jest w stanie poprowadzić dodatkowe zajęcia zgodnie z zainteresowaniami dzieci i nie koniecznie muszą być związane z przedmiotem, którego dany nauczyciel uczy w szkole. Na przykład koło języka hiszpańskiego prowadzi pan od angielskiego, koło fotograficzne – pani od fizyki. Było koło zapomnianej twórczości, bo akurat były dzieciaki, które chciały dziergać na drutach, prowadzone przez panią od religii.
Naprawdę nauczyciele w Jedynce to ludzie ogromnie kreatywni, mający wiele własnych pasji i zainteresowań, którymi potrafią zaciekawić swoich uczniów. Jeżeli dzieciaki chcą tańczyć, uprawiać fitness czy poznawać historię własnego miasteczka to mogą to robić. Jest koło plastyczne, będą zajęcia z ceramiki, jest koło dziennikarskie, koło fantasy i gier planszowych i wiele, wiele innych. Mam jeszcze takie ogromne marzenie, że kiedyś powstanie przy szkole prawdziwa hala sportowa dla tych, którzy chcieliby poświęcić swój wolny czas na zajęcia sportowe.
Patrząc na swoje grono widzę, że to wspaniali ludzie. Bardzo starają się dostrzec w każdym dziecku to „coś”. Jeśli nawet nie lubi uczyć się np. fizyki – to może pięknie recytuje wiersze. Jeśli nie lubi matematyki, to może robi fantastyczne zdjęcia. Nauczyciele z reguły to zauważają i za to ich szanuję.
Przypuszczam, że tak jak w każdej szkole i Państwo macie do czynienia z różnymi problemami – jak wygląda ten obszar pracy w Jedynce?
Oczywiście mamy tutaj różne trudności, z którymi nauczyciele spotykają się każdego dnia. Mamy dzieci z trudnych środowisk, a także dzieci uchodźców narodowości czeczeńskiej. Z tego powodu w szkole nie może być mowy o zwykłej pracy dla nauczycieli: przyszedłem do szkoły, rozłożyłem podręcznik i zadałem klasie kilka ćwiczeń. Tutaj to nie wystarczy. My musimy się pochylić nad każdym dzieciakiem, a problemy są bardzo różne. Obecnie jest coraz więcej dzieci z różnymi dysfunkcjami, także w naszej szkole. To wymaga od nauczyciela dodatkowego czasu, nie patrzenia na dziecko jak na problem tylko szukania najlepszej formy pomocy. Z tego też względu nauczyciele uczestniczą w szkoleniach dostarczających wiedzy dotyczącej pracy z poszczególnymi dysfunkcjami. Spotykamy się z innymi zespołami, aby wymienić swoje doświadczeniami z pracy z różnymi środowiskami. Ze względu na uczniów wywodzących się z różnych kultur, dużo rozmawiamy i tłumaczymy, aby dzieci zrozumiały odmienność. Mamy przekonanie, że wtedy łatwiej jest zaakceptować innych od siebie. Nie ukrywam, że bywa z tym różnie.
Kolejnym tematem są dzieci, które nie lubią szkoły. Tak też się zdarza, ale na szczęście niektóre z nich mają jakąś pasję. Takie dzieci przysłowiowo „ciągniemy za uszy”, w kierunku rozwijania talentu, który posiadają. Obserwując z perspektywy czasu własnych znajomych zauważyłam, że często ci z trudnościami w szkole potrafili poukładać sobie życie. Bywa, że zajmują odpowiedzialne stanowiska. Dlatego, posiadanie pasji jest bardzo ważne.
Słychać w Pani wypowiedziach zaangażowanie, pasję i ogromne oddanie. Co pani odnajduje w tej pracy dla siebie osobiście?
Sama nie wiem tak do końca. Są momenty, że mam ochotę stąd wyjść i nie wracać – to takie gorsze chwile w tej pracy. W domu przemyślę to wszystko i dochodzę do momentu, w którym mówię sobie: „Trzeba to wszystko załatwić”. Nie poddaję się. Ja po prostu lubię tę szkołę. Mówiąc szkołę mam na myśli dzieci i ludzi, którzy tu pracują. Czasami brakuje mi pracy z klasą, bycia nauczycielem. Funkcja dyrektora nakłada na mnie bardzo dużo pracy administracyjnej i właśnie ona zabiera mi czas, który chciałabym wykorzystać na pracę z dziećmi. I tego chyba najbardziej mi brakuje.
Życzę powodzenia we wdrażaniu Projektu i serdecznie dziękuję za spotkanie.
Z p. Anną Sawwidis rozmawiała Agnieszka Rzepecka.









[red. - część treści usunięta z powodów regulaminowych] Szkoda że uczniowie w tej szkole są tacy niedorośli, prawda pani dyrektor?