Subskrybuj:InformacjeKomentarze

Tu jesteś: Home » Aktualności, Felietony, Redakcja » O brwinowskiej secesji czyli kontrowersja Południa z Północą

Epizod

  Dziś, takie lokalne wydarzenie może wydawać się cokolwiek śmieszne i mało prawdopodobne, ale w 1912 roku miało rzeczywiście miejsce. Otóż wiosną 1912 roku zamożna i wpływowa grupa mieszkańców południowego Brwinowa wpadła na pomysł oderwania południowej części Brwinowa i całkowitego oddzielenia się od części północnej. Granicą dzielącą wieś na pół miały być tory Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. O przyczynach secesji oficjalnie nie mówiono. Natomiast mówiono powszechnie, że Południe chciało całkowitego oddzielenia się pod każdym względem i utworzenia osobnej struktury administracyjnej, czyli drugiej wsi. Aliści prawdziwym powodem chęci oderwania się było istnienie w północnej części Brwinowa odrębnej kolonii dla byłych przestępców i wyrokowców, założonej w 1908 roku przez Ochranę, czyli carską policję kryminalną. To odrażające sąsiedztwo z kryminalistami było bezpośrednią przyczyną waśni i podziału społeczeństwa Brwinowa, na tych lepszych i gorszych.

1924r MAPA_TOPOGRAFICZNA_OKOLIC_WARSZAWY_100K

 

Przyczyny

Było to tak. Znany rosyjski polakożerca, generał gubernator Warszawy Gieorgij Skałon wsławił się wyjątkowym sadyzmem i okrucieństwem. W latach 1905-1909 powiesił aż 658 Polaków, w większości patriotów walczących o wolność i niezawisłość ojczyzny. Wśród licznych ofiar było kilku mieszkańców z Brwinowa, oraz kilkunastu z Pruszkowa i Grodziska. Wszyscy byli pracownikami Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i członkami tajnej organizacji ?Ojczyzna?.

Carski reżim stosując od ponad 120 lat okrutny terror i śmierć, nigdy nie dawał sobie rady z Polakami walczącymi o wolność kraju. Masowe aresztowania, liczne zsyłki na Syberię, osławione katownie i egzekucje na Cytadeli, nie zachwiały ducha polskiego patriotyzmu. Ten silny opór wobec rosyjskiego zaborcy trwał aż do wybuchu I wojny światowej.

Ale Skałon miał jeszcze inną, równie ciężką zgryzotę. Nie wiedział, co ma począć z byłymi, groźnymi kryminalistami i zwykłymi przestępcami. Wielu z nich opuściło więzienia, niekiedy po dość długich wyrokach i wykorzystując powszechny zamęt w całym Królestwie, szybko trafiali do ruchu anarchistycznego ogarniającego cały Nadwiślański Kraj.

Skałon za wszelką cenę chciał pozbyć się tego bandyckiego elementu i zbawić Warszawę z niewykluczonego zagrożenia ? jak często o tym mówił. Początkowo nie wiedział jak to zrealizować, bowiem cała operacja wymagała czasu, sił i środków a tego zawsze było mu za mało. Ale w końcu, w 1908 roku wydał tajny ukaz skierowany bezpośrednio do carskiej policji i żandarmerii wojskowej:

(…) Wszyscy wyrokowcy winni mieć stałe miejsce pobytu, stałe miejsce pracy i raz w tygodniu meldować się w miejscowym cyrkule. Jeśli ktoś tego zaniecha będzie ukarany aresztem i karą 50 batów, a w przypadku recydywy 100 batów, albo więzienie i śmierć.    

Jak to się stało, że w 1908 roku wybrano właśnie wieś-kolonię Brwinów, jako miejsce stałego przebywania byłych wyrokowców, do dziś nie wiadomo? Na domiar złego, oprócz Brwinowa wybrano jeszcze sąsiedni Gąsin i Żbików koło Pruszkowa, oraz Wołomin. W Brwinowie zgromadzono wszystkich wyrokowców w jednym miejscu, na skraju wsi, na dzikich łąkach, terenem nazwanym przez rosyjskich żandarmów Fermentem, później przez miejscowych Fermami, potem Wigusinem, Wygonem i Żabim Skrzekiem.

Wyrokowcy zamieszkali w małych, przeważnie dwuizbowych chałupach skleconych z byle czego, byle jak i byle szybko. W ciągu zaledwie czterech lat powstała tu swoista enklawa ludzi wywodzących się z różnorodnego, przestępczego elementu. Byli to między innymi złodzieje, nożownicy, oszuści, doliniarze, koniokrady, szabrownicy, gwałciciele, alfonsi, zboczeńcy, prostytutki, i tym podobna ludzka chewra. Nie dość złego: ci ludzie w miarę upływu czasu zaczęli mieszać się z mieszkańcami północnego Brwinowa, zakładając rodziny i płodząc dzieci. Efekt tych koligacji był porażający.

Pewnego razu, tuż przed wybuchem I wojny światowej, przez brwinowski rynek przejeżdżał konny podjazd kozacki. Kozacy ciągnęli za sobą na długiej linie przywiązanego do kulbaki Jana Kota, warszawskiego kryminalistę. Gdy zapytano go: – Co takiego zrobił? ?Odpowiedział, że nie zgłosił się do cyrkułu w Grodzisku. Kota wypuszczono z więzienia dopiero jak do Grodziska weszli Prusacy, czyli jesienią 1914 roku. Był podobno bardzo pobity i chory. Ale przeżył. Został później ojcem niejakiego Szymona Kota, jednego z najbardziej sprytnych i poszukiwanych oszustów bankowych w II Rzeczpospolitej. Młodego Kota nigdy nie złapano. Prawdopodobnie uciekł za granicę tuż przed wybuchem II wojny światowej.

 1933r P40_S31_ZYRARDOW

Secesja

W celu zrealizowania secesji ogłoszono publicznie, że na terenie folwarku Maryninek (obszar dzisiejszego blokowiska przy ul. Pszczelińskiej) odbędzie się zebranie mieszkańców południowej części Brwinowa. I rzeczywiście, w maju 1912 roku odbyło się takie zebranie, gdzie podjęto jednogłośnie decyzje o wyborze nowego sołtysa dla południowej części wsi, nazwanej przez separatystów: Brwinów-Południe.

By uprawomocnić secesyjne zamierzenia, grupa inicjatywna skierowała specjalne pismo do ministra rządu jego cesarskiej wysokości w Warszawie. W piśmie tym mieszkańcy Południa proszą o zgodę na wybór drugiego sołtysa, bowiem według nich, jeden sołtys już nie wystarcza na całą wieś. O dziwo, rosyjski minister wyraził zgodę.

W lipcu tego samego roku sołtysem Południa został mieszkaniec Brwinowa Marian Łaguna, urzędnik gubernialny w Warszawie i właściciel dużej posesji na Maryninku.

Przy osobie nowego sołtysa, zgodnie z ówczesną ustawą administracyjną wybrano organ doradczy pod nazwą: Komitet Gospodarczy. Przewodniczącym tegoż, został profesor Politechniki Warszawskiej Wacław Werner, oczywiście mieszkaniec Południa. W skład komitetu wszedł nadspodziewanie? profesor gimnazjalny Kazimierz Elwertowski, mieszkaniec północnej części Brwinowa. Stało się to prawdopodobnie za namową profesora Wernera, albowiem obaj panowie znali się doskonale.

Zadaniem nowego komitetu było przede wszystkim uporządkowanie ulic i położenie chodników, oczywiście w części południowej. Ponieważ ówczesne drogi wymagały sporych nakładów finansowych, komitet uchwalił specjalny podatek na ten cel. Jednak uzyskane fundusze nie były zbyt duże i poszły przede wszystkim na ulice bardziej zabudowane, między innymi na Wilsonowską, Leśną i Królewską, czyli dzisiejszą Grodziską.

Ulica Królewska była piaszczystym a w okresie roztopów błotnistym traktem nie do przebycia, o czym wspominał wiele lat później Jarosław Iwaszkiewicz. Aliści, stary obyczaj polski nakazywał, aby drogi główne miały po obu stronach rowy odwadniające i drzewa. I tak też się stało. Na początek obsadzono topolami ulice Królewską i częściowo Pszczelińską, potem wykopano dość głębokie rowy po obu stronach tych dróg, co dało jako takie odwodnienie.

W roku 1913 mieszkańcy Północy, w ramach riposty postanowili wybrać własnego sołtysa. W pierwszym głosowaniu został wybrany mieszkaniec z ulicy Słowackiego, zacny obywatel Brwinowa – Stefan Weychert. Lecz po krótkim czasie, z nieznanych przyczyn Weychert zrzekł się mandatu, zatem na następnym zebraniu wybrano jednogłośnie innego, nowego sołtysa – profesora Kazimierza Elwertowskiego – mimo jego gorącego protestu. Wybór ten stawiał profesora w niezręcznej sytuacji, gdyż tkwił już jedną nogą na Południu pełniąc tam funkcję członka komitetu.

Przy nowym sołtysie również powołano Komitet Gospodarczy, który od razu zabrał się gorliwie do porządkowania swojej dzielnicy. Przede wszystkim, przy ulicy Biskupickiej zaczęto sadzić lipy a na rogach bocznych ulic zawieszono tabliczki z ich nazwami. Potem wytyczono i ułożono na ważniejszych ulicach chodniki. Dużym sukcesem profesora  było przeforsowanie zawiłych formalności prawnych związanych z przekazaniem przez Tadeusza Wierusza Kowalskiego kilkuhektarowej resztówki pod nazwą ? ?Zofjówka?. Była to większa część istniejącego obecnie parku, oraz cały staw. W rezultacie porządkowania parku, błotnista dotychczas dróżka prowadząca od ulicy Przejazd do Rynku otrzymała trwałą nawierzchnię.

  Epilog

Gdy w październiku 1914 roku do Brwinowa weszli Niemcy, kolonia kryminalna Ferment – Fermy straciła policyjny dozór. Większość wyrokowców natychmiast skorzystała z okazji i uciekła rozpełzając się po całym kraju. Jednak niewielka ich część pozostała w Brwinowie. Ale jaka? Do dziś nie wiadomo.

Stan secesji trwał od 1912 do 1918 roku, czyli dość długo. Dopiero po uzyskaniu przez Polskę niepodległości i ogłoszeniu wyborów w 1919 roku sytuacja w Brwinowie wróciła do normalności. Po wyborach wieś-kolonia Brwinów weszła w skład nowej gminy Helenów. Pierwszym jej wójtem został Konrad Popielewski, obywatel z Brwinowa.

Znamienne jest, że po upływie ponad 100 lat podział na lepszą i gorszą część miasteczka, w dalszym ciągu pokutuje w brwinowskim społeczeństwie. Ale jak długo to będzie trwać? Nie wiadomo!

 

Z gorszej części miasta uprzejmie donosi autor.
Grzegorz Przybysz

Tagi:

3 komentarze

  1. Daniel napisał(a):

    Tak długo, Pani Grzegorzu, jak długo będą żyli potomkowie tamtych mieszkańców, albowiem sposób bycia, charakter, a raczej swoisty charakterek otrzymuje się w genach po przodkach. Ale, obserwując tych ludzi z bliska, a mam taką możliwość, stwierdzam, że te złe cechy, jakie mieli ich przodkowie za rządów carskich ulegają jakby „wymywaniu”. Niektórzy, a nawet powiem większość, to całkiem przyzwoici mieszkańcy naszego miasta, mają pracę, rodziny, są czułymi ojcami i troskliwymi matkami. I tylko czasami po dużej bibce ujawniaja nagle nie wiadomo dlaczego, (wiadomo, wiadomo!) skłonności do agresji, wulgarnego nad wyraz języka itp. Także ci wszyscy, którzy są alkoholikami, to pozostałość dawnych czasów za rosyjskich rządów w Brwinowie. Chyba dobrze się stało, że mimo wyraźnego jeszcze podziału na „lepszych” i „gorszych” mieszkańców Brwinowa, całkiem okazałe i zamożne domostwa są zarówno na „Południu” jak i „Północy”, a określenia te funkcjonują raczej w sferze obyczaju, niż stanu faktycznego. I wszystko to stało się dzięki mądrej polityce lokalnych władz Brwinowa w okresie Polski Niepodległej. Teraz trzeba tę integrację tylko mądrze kontynuować. Żadne podziały nie są nam do niczego potrzebne.

  2. Piotr napisał(a):

    Każdy mieszkaniec BRWINOWA powinien znać historię miasta.

  3. klara napisał(a):

    Panie Grzegorzu, z ogromną przyjemnością czyta się pańskie artykuły. Z niecierpliwością czekam na zbiór artykułów w postaci publikacji. Czy kiedykolwiek jej doczekamy?

 
© 2013 www.brwinow24.pl Portal informacyjny gminy Brwinów · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress