Subskrybuj:InformacjeKomentarze

Tu jesteś: Home » Aktualności, Pruszków, Sąsiedzi » Powrót pruszkowskiego czołgu ?

DSCN9953Militarne „pamiątki” z czasów wojny widoczne były w wielu polskich miastach, czemu dziwić się nie należy bo przecież Druga Wojna Światowa stanowiła ważny tragiczny rozdział polskiej historii.

         Nasz czołg stał sobie na postumencie naprzeciwko Supersamu i nikomu w niczym nie wadził. Wręcz przeciwnie, wobec braku placów zabaw robił furorę wśród dzieciarni. To przecież była epoka szczytowej popularności „Czterech pancernych”, a pojazd stał w otoczeniu zaludnionego spółdzielczego blokowiska. Bez znaczenia jest, czy był to rzeczywiście pierwszy czołg, który przywiózł miastu wyzwolenie w styczniu 1945 roku. Nie jest też ważne, w którą stronę skierowana była jego lufa, choć do dziś rozlegają się chichoty, że celował on prosto w budynek komitetu PZPR. Tak twierdzą zresztą ci, którzy do naszego miasta napłynęli w czasach „postczołgowych” i mogli oglądać najwyżej opustoszały postument. Gdyby tamten czołg miał strzelić w komitet, to tak znaczny jego rozrzut kwalifikowałby go od razu na złom.

         Kiedy nastało „nowe”, pojawiły się emocje, jakich nie było przedtem. Czołg zaczął być wstydliwy bo stanowił pamiątkę po Sowietach. A to przecież sama historia sprawiła, że polskie wojsko walczyło u boku Rosjan a nie, dajmy na to kosmitów. Pewnego dnia pojazd wywieziono. Nikt nie wziął pod uwagę, że dla starych mieszkańców Pruszkowa nabrał on wartości sentymentalnej. Zdążył wrosnąć w pejzaż miasta i stał się jego punktem topograficznym. Umawiano się „przy czołgu” i nawet do dziś zdarza nam się tak właśnie określać położenie tego skrzyżowania.

         Na fali rozbudzanych od czasu do czasu emocji pojawiają się dość anemiczne inicjatywy przywrócenia naszemu miastu jego „kultowej” ikony. Są to pomysły począwszy od powrotu tego samego, przez jakikolwiek inny egzemplarz, aż po propozycje zupełnie jak to się mówi „od czapy” w rodzaju skonstruowania makiety jakiegoś abstrakcyjnego „różowego czołgu” czy nawet „ekologicznego” czołgu zbudowanego… z odpadów. Te ostatnie to były jednak pomysły grupki ludzi niepoważnych, obliczone na zdobycie taniej popularności. Pozytywnym efektem czołgowej afery było natomiast rozbudzenie zainteresowania realiami historycznymi i militarnymi tamtych lat. Przez lokalne forum przetoczyła się dość ożywiona dyskusja na temat naszego czołgu. Wytropiono, gdzie on obecnie stoi i ustalono jaki to był typ sprzętu. Również w tej sprawie miała miejsce całkiem niedawna wymiana zdań, najbardziej chyba merytoryczna, między Bolem z Gazety WPR a Adamem z Głosu Pruszkowa.

         Temat wraca jak bumerang i być może tym razem szybko nie ucichnie. Otóż na ulicy Przejazdowej w peryferyjnej dzielnicy Gąsin powstał niedawno nowy punkt skupu złomu. W ramach reklamy ustawiono przed bramą najpierw czołg T55 a nieco później z drugiej strony haubicę typu „Goździk”. W internecie na YouTube pojawiły się filmiki pokazujące imponującą sprawność czołgu zademonstrowaną na ogromnym placu składnicy. Było to tak oryginalne (nie wiem czy zamierzone), nawiązanie do sentymentów i historii naszego miasta, że sam też w internecie zmieściłem pochlebną notatkę na temat tej inicjatywy.

         W pierwszą wiosenną sobotę właściciele skupu oraz obu pojazdów zaprosili mieszkańców na „manewry”. Miał to być efektowny pokaz sprawności czołgu T55. Nie przewidziano, że o tej wiosennej porze roku może nocą wystąpić 15 stopni mrozu. Mimo to osiągnięto pewną umiarkowaną frekwencję. Około 20 osób z dzieciakami cierpliwie czekało, aż z ponad dwugodzinnym opóźnieniem uda się jeden z wozów uruchomić. Przy okazji dzieciaki wdrapywały się na „Goździka” i robiły sobie na nim zdjęcia. Organizatorzy idą za ciosem i obiecują w niedalekiej przyszłości zaprosić Pruszkowian na piknik, być może z kuchnią polową i oczywiście pyszną wojskową grochówką. Dowiedziałem się, że wśród ich znajomych znajdują się kolekcjonerzy militariów. Warto byłoby przy tej okazji trochę eksponatów zademonstrować.  Moim zdaniem na tym ogromnym placu mógłby stanąć jakiś niewielki kontener ze stałą ekspozycją wojennych pamiątek.

         W każdym razie ten pierwszy ewent (z pewnymi przeszkodami) potwierdza słuszność reguły: pierwsze koty za płoty. Gorzej, że również pierwsze czołgi za płoty. Oba pojazdy tym razem rzeczywiście musiały mieć lufy wycelowane tak, że ktoś poczuł się zagrożony. Właściciele dostali urzędowy „prikaz” bezzwłocznego usunięcia wozów z pasa drogi poza ogrodzenie składnicy. Dodam, że wozy stały sobie na wyboistym poboczu poza pasem ruchu i po ich wycofaniu na teren placu, pobocze znów straszy wybojami i błotem. Ponadto ograniczone od strony asfaltu słupkami, i tak niczemu pożytecznemu nie służy. Chciałbym też zwrócić uwagę, że ta sentymentalna i symboliczna rola czołgu w świadomości mieszkańców powinna dać do myślenia włodarzom, czy nie udałoby się tego jakoś wizerunkowo wykorzystać. Jak? Nie wiem bo wprawdzie promocja Miasta bardzo mi leży na sercu, ale ja robię to społecznie i po amatorsku. Pewnie można lepiej. W krótkiej rozmowie usłyszałem, że nasi czołgiści nie odżegnują się od wzięcia udziału w jakiejś miejskiej imprezie masowej i tę deklarację na łamach mojego bloga powtórzyli.

         Rękawica została rzucona. Czy ją ktoś podejmie?

 tekst i foto: Leonard Łuczak

[nggallery id=375]

 
© 2013 www.brwinow24.pl Portal informacyjny gminy Brwinów · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress