Subskrybuj:InformacjeKomentarze

Tu jesteś: Home » Aktualności, Pruszków, Sąsiedzi » Pruszków: trochę krytycznie o Masie Krytycznej

PICT0023Masa Krytyczna to zbiorowy przejazd rowerzystów, w celu zamanifestowanie ich równoprawnej obecności na drogach i ulicach. Ma to skłonić włodarzy do podejmowania decyzji i działań ułatwiających cyklistom życie i zwiększających ich bezpieczeństwo

Zarzuca mi się, że ponad inicjatywy pruszkowskie przedkładam akcje podejmowane w Brwinowie. Po raz kolejny muszę to powtórzyć. Brałem udział w trzech Masach zorganizowanych przez sąsiadów. Przeprowadzone były wręcz perfekcyjnie pod względem ich zsynchronizowania z normalnym ruchem drogowym. Policja i Straż Miejska uzgodniły trasę najmniej zakłócającą życie mieszkańców i zapewniły sprawny przejazd kolumny rowerów przez skrzyżowania w ten sposób, że kolejne odcinki ulic były dla pozostałych użytkowników zamykane dosłownie na kilka minut lub blokowany był tylko jeden pas ruchu. Ubiegłoroczną Masę dopuszczono do przejazdu w obie strony 6-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 w przeddzień oddania jej do użytku. Udział wzięło 430 rowerzystów, co jeśli dodamy dzieci jadące w fotelikach, daje liczbę zbliżoną do pół tysiąca uczestników tego rowerowego pikniku.

Piknik to właściwe określenie brwinowskiej akcji. Sekret sukcesu Masy to tak naprawdę dobrze dobrany termin jej przeprowadzenia. Wszystkie, w których brałem udział odbywały się przy pięknej pogodzie, złotą jesienią lub późną wiosną. Taki termin sprzyjał masowości imprezy, na którą w przewidywaniu dobrej zabawy stawiały się całe rodziny. Należy dodać, że w happeningach naszych sąsiadów biorą udział również przedstawiciele lokalnego samorządu. Regularnie wraz z rodzinami uczestniczą w nich burmistrz oraz pracownicy miejscowego Urzędu, kilkoro radnych i szeroka reprezentacja licznych tamtejszych organizacji. Taki skład peletonu powodował, że nie było potrzeby zatrzymywania się przed Urzędem bo władza jechała razem z nami.

Przede wszystkim jednak nasi sąsiedzi organizowali przejazd w dzień wolny od pracy, szkoły i zajęć pozalekcyjnych, co było niezbędnym warunkiem licznego udziału dzieci i szkolnej młodzieży. Na miejsce zbiórki uczestnicy przyjeżdżali pomysłowo przebrani z różnymi wielobarwnymi gadżetami. Przed wyjazdem właściciel miejscowego serwisu rowerowego pomagał przy regulacjach i usunięciu drobnych usterek sprzętu. Podczas wspomnianej Masy połączonej z wjazdem na A2 zorganizowano „edukacyjny” popas, na którym policjant z drogówki omówił aktualne zmiany w przepisach dotyczących rowerzystów. Nie byłem jedynym przedstawicielem Pruszkowa bo renoma imprezy jest już ugruntowana w całej okolicy.

I oto mamy Masę Krytyczna made by Pruszków. Naszą lokalną specjalnością jest śmiertelne obrażanie się na mnie, kiedy tylko ośmielę się wysunąć najmniejsze zastrzeżenia do jakiejkolwiek tutejszej inicjatywy. Ale zaryzykuję. Organizatorem jest Stowarzyszenie „Zdrowy Rower”, którego nie podejrzewałem o tak fatalny dobór terminu. Marcowy roboczy poniedziałek, godzina 17:30, tuż przed czekającą nas zmianą czasu na letni. Całe szczęście, że wypadło na dzień słoneczny bo w dzień pochmurny byłaby to już szarówka. Niedawny nawrót zimowej aury i nocne kilkunastostopniowe mrozy przemawiały zdecydowanie na niekorzyść tak dobranego terminu. Do ostatniej chwili można było przejazd odwołać bo tego dnia nawet w słoneczne południe temperatura była ujemna, zgodnie zresztą z prognozami. Ponadto jest to tydzień przedświąteczny. Wielu potencjalnych uczestników Masy, jeśli nie robi zakupów w marketach, to wraca o tej porze z pracy i tłoczy się w podmiejskich pociągach lub stoi w ulicznych korkach.

Stało się, ktoś zadecydował. Na starcie naliczyłem coś ponad 40 rowerzystów. Oznacza to jednak ni mniej ni więcej tylko statystycznie poniżej jednego roweru na tysiąc mieszkańców, a po odliczeniu gości z gmin ościennych byłoby jeszcze gorzej. Ze zrozumiałych względów w ogóle nie było dzieci, które taką imprezę ubarwiają i ożywiają kolorowymi strojami oraz hałasem piszczałek, trąbek i gwizdków. Pojawił się prezydent miasta Jan Starzyński. Nie miał jednak dla cyklistów dobrych wieści. Zapytany o perspektywy „unijne”, z żalem przyznał, że w przyszłym budżecie całe Mazowsze a więc i Pruszków, widoki ma raczej marne. Słońce już niemal skryło się za budynkami, kiedy po podpisaniu zbiorowej petycji do władz, kolumna powoli wyruszyła na trasę.

Dobrze, że wytyczono niezbyt długi jej przebieg bo po 40 minutach jazdy, pilotowana przez radiowozy kawalkada zbliżała się do mety już w zapadających ciemnościach. Po drodze przewidziano dwie krótkie demonstracje, pod siedzibą Urzędu Miejskiego oraz przed Starostwem Powiatowym, gdzie widziałem ich z oddali kilka minut po godzinie osiemnastej. Ciekawe, czy obecny o tej porze w gmachu portier Starostwa bardzo wziął sobie do serca tę manifestację. Przebieg Masy znów muszę przyrównać do Brwinowa bo inną skalą nie dysponuję. Tam trasa była znacznie dłuższa. Podczas jej przebiegu uczestnicy wymieniali pozdrowienia z przechodniami i znajomymi na mijanych posesjach. Po drodze co chwilę ktoś dołączał do kolumny. Był to dwugodzinny przejazd radosnego korowodu, którego nie sposób było nie zauważyć. Nasi pruszkowscy cykliści przejechali dyskretnie jak cichociemni.

Dwa lata temu, po powrocie z Brwinowa wrzuciłem na pruszkowskim forum propozycję zorganizowania masy również tutaj. Odzew? Zerowy, jeśli nie liczyć paru argumentów na nie: bo tu nie znajdzie się chętnych, bo nie ma którędy pojechać i wreszcie koronny „bo to nic nie da”. Z tym ostatnim całkowicie się zgadzam. Rzeczywiście to nic nie da, jeśli nie będzie zorganizowane bardziej sensownie. I oczywiście masowo jak na Masę przystało.

tekst i foto: Leonard Łuczak

[nggallery id=376]

 
© 2013 www.brwinow24.pl Portal informacyjny gminy Brwinów · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress